Rok 2019 za mną …

 

W Księdze Koheleta można przeczytać, że Wszystko ma swój czas … (Koh 3, 1). I rzeczywiście tak jest. Oczywiście zdarza się, że nasze oczekiwania są większe od czasu, który mamy, ale ostatecznie udaje się nam zrealizować zaplanowane cele. Rok 2019 już dawno się zakończył i na dobre rozpoczął się rok 2020. I w głowie i w sercu nowe plany i marzenia. Niestety z różnych względów, szczególnie zdrowotnych, nie byłem w stanie wcześniej podsumować minionego roku, a był on w moim życiu bardzo bogaty w wydarzenia o charakterze górskim. Chciałbym się z Wami podzielić tym, co udało mi się osiągnąć, bo jestem z tego bardzo dumny. Wiem, że przy moim trybie życia ciężko jest mi zdobywać regularnie kolejne szczyty górskie, jednakże rok 2019 mogę uznać za bardzo udany, pomimo tego, że byłem ograniczony czasowo i terytorialnie.

Ten miniony rok był dość intensywnym rokiem, szczególnie jeśli chodzi o moje wędrowanie po górach. Każde wyjście w góry było i jest i mam nadzieję, że będzie dla mnie niesamowitym przeżyciem. Myślę, że warto teraz odpowiedzieć na podstawowe pytanie: co takiego wydarzyło się w 2019 roku w moim górskim życiu? Zasadniczo nie lubię statystyk, ale tak łatwiej będzie zobaczyć, co i jak wiele się działo. Dlatego pozwólcie, że teraz poprowadzę Was przez moje górskie wędrowanie w punktach:

1. Liczby. One odzwierciedlają, jak dużo udało się dokonać. To tylko kilka cyferek, ale mnie bardzo cieszą, bo pokazują, że nie siedziałem tylko w domu, ale intensywnie korzystałem z wolnego czasu:

– 26 dni, podczas których przemierzałem szlaki i zdobywałem górskie szczyty;
– 12 pasm górskich, po których wędrowałem;
– 405 km w nogach;
– 74 zdobyte wierzchołki;
– 565 punktów do Górskiej Odznaki Turystycznej (GOT).

2. Odznaki. Od kilkudziesięciu lat staram się połączyć przyjemne z pożytecznym. Zdobywając kolejne wierzchołki kolekcjonuję je w celu zdobycia górskich odznak w różnych projektach. W 2019 roku zaplanowałem dokończenie 3 rozpoczętych wcześniej programów i osiągnąłem sukces, a nawet zrobiłem ponad plan. Oto moje zdobycze:

a) Korony w KZKG RP – Klub Zdobywców Koron Górskich Rzeczypospolitej Polskiej:
– Zdobywca Korony Beskidu Niskiego (popularna, brązowa, srebrna, złota);
– Korona Karkonoszy (popularna, brązowa, srebrna, złota);
– Korona Najwybitniejszych Szczytów Gór Polskich (złota);
– Duża Korona Najwybitniejszych Szczytów Gór Polskich (srebrna);
– Korona Najwybitniejszych Szczytów Karpat Polskich (popularna, brązowa, srebrna, złota – do weryfikacji);

Logo KZKG RP

b) 12 szczytów do Diadem Polskich Gór (do 2019 roku 66/80);

Diadem

c) 7 norma do Górska Odznaka Turystyczna (PTTK) Za wytrwałość.

zawytrwalosc

d) weryfikacja Korony Gór Polski;

Logo KGP

3. Blog górski. Od kilku lat zastanawiałem się nad założeniem osobistego bloga. Sam nie wiedziałem jaki ma mieć charakter, ale kiedy odkryłem pasję do gór uznałem, że chcę się tym dzielić z innymi. I w ten sposób wystartowałem w styczniu 2019 roku z blogiem górskim o nazwie Moje góry łaskawe, a z czasem pojawił się fanpage Moje góry łaskawe.

cropped-logo-blog-gocc81rski_obszar-roboczy-1.jpg

4. Patronat medialny. Od kilku lat należę do Klubu Zdobywców Koron Górskich Rzeczypospolitej Polskiej. Mój numer klubowy to 356. W momencie założenia bloga i jego rozwoju Moje góry łaskawe zostały objęte patronatem medialnym  przez KZKG RP.

Rok 2019 to godziny i kilometry spędzone w górach. Nie liczyłem ile wszerz i wzdłuż dokładnie, ale przy ograniczonych możliwościach uważam, że było tego bardzo sporo. Jestem z niego bardzo zadowolony i dumny.

Kiedy spoglądam wstecz to w moim sercu i myślach są istotne dla mnie wspomnienia:
– pierwsze świadome zdobycie górskiego szczytu zimą (Baranie w Beskidzie Niskim);
– 10 h wędrówki, która powinna trwać w obie strony 3,5 h (zima, nieprzetarty szlak i zapadający się śnieg, co spowodowało kontuzje – Świerzowa w Beskidzie Niskim);
wędrowanie z rodzicami, a szczególnie z tatą (Korona Karkonoszy, ale nie tylko);
– widok szczęśliwej mamy na szczycie Śnieżki czy Jaworzyny Krynickiej;
– wędrowanie z przyjacielem po wielu latach rozłąki;
– wejście na Pilsko i zdobycie KNSGP;
– wiele innych, których nie sposób objąć słowami.

Niestety pod koniec roku  pojawiła się kontuzja pleców. Na dziś wiadomo, że niestety dopadła mnie przepuklina dysku i prawdopodobnie czeka mnie operacja. To sprawia, że prawdopodobnie w 2020 roku pewnie  za bardzo nie pochodzę po górach, ale może uda mi się zrealizować inny plan. O tym jednak dowiecie się w odpowiednim czasie.

Z górskimi pozdrowieniami Moje góry łaskawe.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s