Turbacz i inne

DSC_1346_Easy-Resize.comKoninki → Koninki, Zagronie →  Basilka → Turbaczyk → Wierch Spalone → Kopieniec → Czoło Turbacza → Hala Turbacz → Schronisko PTTK Turbacz → Turbacz → Schronisko PTTK Turbacz → Hala Turbacza →  Czoło Turbacza → Suchy Groń → Polana Oberówka → Hucisko → Koninki – 17 listopada 2019.

Turbaczyk, Czoło Turbacza, Turbacz, Suchy Groń to szczyty wchodzące w skład odznaki Korona Gorców (KB) w Klubie Zdobywców Koron Górskich RP.  Turbacz jest też w wpisany do Korony Najwybitniejszych Szczytów Gór Polski (KNSGP) i Korony Najwybitniejszych Szczytów Karpat Polskich (KNSKP) w tymże Klubie. Jednocześnie należy on do projektów: Korona Gór Polski i Diadem Polskich Gór. Ponadto na jego szczycie znajduje się metalowy krzyż z projektu Krzyż na górskim szlaku (do odznaki złotej z brylantem). Zanim wyruszymy na szlak to kilka słów o Turbaczu, a więc głównym wierzchołku tejże wyprawy.

Turbacz (1310 m n.p.m.) to najwyższy szczyt Gorców, znajdujący się w centralnym punkcie pasma. Sam jego wierzchołek znajduje się poza Gorczańskim Parkiem Narodowym, którego granica przebiega po wschodniej oraz po północnej stronie szczytu. Stoi na nim kamienny obelisk oraz żelazny krzyż z datami 1945–1985. Dla większości turystów nazwa Turbacz kojarzy się przede wszystkim z budynkiem schroniska PTTK na Turbaczu i niektórzy na nim kończą swoją wyprawę. Tymczasem główny wierzchołek znajduje się około 5-10 minut drogi od schroniska. Przed tym ostatnim znajduje się największy w Gorcach węzeł szlaków turystycznych, a z tarasu przed wejściem roztacza się rozległa panorama Pienin i Tatr. Na Turbacz prowadzą liczne szlaki i nie sposób ich wszystkich tutaj wymienić. Warto jednak  wspomnieć, że przez szczyt przebiega Główny Szlak Beskidzki w kolorze czerwonym, na który prędzej czy później każdy wędrujący trafi. Dla mnie osobiście była to kolejna wyprawa na Turbacz. Tym razem wybrałem trasę z Koninek. Zapraszam do wspólnej wędrówki.

Przebieg całej trasy:

Żółty  Koninki → Koninki, Zagronie (30 min.)

Zielony  Koninki, Zagronie → Turbaczyk (1 h 30 min.)

Zielony  Turbaczyk → Czoło Turbacza (1 h 30 min.)

Zielony  Czoło Turbacza →  Schronisko PTTK Turbacz (30 min.)

Czerwony  Schronisko PTTK Turbacz → Turbacz (10 min.)

Czerwony  Turbacz → Schronisko PTTK Turbacz (5 min.)

Zielony  Schronisko PTTK Turbacz → Czoło Turbacza (20 min.)

Niebieski  Czoło Turbacza →  Suchy Groń (30 min.)

Niebieski  Suchy Groń → Koninki (1 h 15 min.)

Przebieg trasy na mapie: MAPA TURYSTYCZNA

 

Wędrówki po górach przez ostatnie lata stały się dla mnie sposobem na odpoczynek, szczególnie ten psychiczny i dlatego, kiedy mam możliwość pakuję plecak i wyruszam na trasę. W 2019 roku tych wędrówek było mnóstwo i kiedy ruszałem na szlaki 15 listopada wiedziałem, że to dla mnie jeszcze nie koniec sezonu. Oto bowiem w niedzielę, 17 listopada 2019 roku, miałem zaplanowany wyjazd z młodzieżą ze wspólnoty studenckiej Ruchu Światło-Życie, spotykającej się przy naszym klasztorze w Krakowie. Propozycja wyprawy była bardzo konkretna, a dla mnie osobiście miała być ostatnią tego roku. Niestety niewiele osób odpowiedziało na nią pozytywnie. Ostatecznie wybraliśmy się w 4 osoby. Celem głównym był Turbacz, a na szlaku znajdowały się jeszcze 3 inne szczyty: Turbaczyk, Czoło Turbacza i Suchy Groń, należące do Korony Gorców w Klubie Zdobywców Koron Górskich RP. Ta korona od tej wyprawy stała się jednym z celów na kolejny rok, ale przez moją osobistą chorobę (uraz kręgosłupa) i pandemię nie udało się go zrealizować. Nie martwię się tym, bo góry poczekają na mnie, a o zdrowie trzeba zadbać.

Logo KZKG RP

Niedzielny poranek był dość intesywny. Zaplanowana trasa była długa, więc na szlak trzeba było trafić jak najszybciej. Z tego też względu już o godzinie 6:30 odprawiłem Mszę świętą w naszym klasztornym kościele. Następnie zjadłem szybkie śniadanie. Sprawdziłem spakowany ekwipunek czy aby na pewno wszystkie potrzebne rzeczy zabrałem ze sobą? I ostatecznie około godziny 8:00 wsiedliśmy w busa i ruszyliśmy w kierunku Koninek, skąd mieliśmy rozpocząć naszą wędrówkę. Podróż zajęła nam nieco ponad godzinę i na miejscu byliśmy kilkanaście minut po godzinie 9:00. Samochód zostawiliśmy pod sklepem, który wyglądał na dawno nieużywany. Stamtąd podeszliśmy do kapliczki, przy której na płocie znajdowały się drogowskazy. Rozpoczynały się tutaj dwa szlaki: żółty i zielony, a niebieski wskazywał drogę w obie strony. My poszliśmy za żółtymi znakami.

DSC_1249_Easy-Resize.com

DSC_1252_Easy-Resize.com

Oczywiście, jak to często bywa na początku, trzeba było iść po ulubionym asfalcie. Po niespełna 5 minutach wędrówki przy drogowskazie na Muzeum Orkanówka skręciliśmy w lewo, wciąż idąc żółtym szlakiem. Szliśmy pomiędzy domostwami, męcząc swoje stopy twardym asfaltowym podłożem. Nieco wyżej mogliśmy już podziwiać pierwsze widoki, choć pogoda tego dnia nie była słoneczna. Najważniejsze jednak, że nie padał deszcz. Po pół godzinie dotarliśmy do połączenia szlaku żółtego z zielonym. Zgodnie z drogowskazem umieszczonym na skrzyżowaniu niedaleko domu mieszkalnego skierowaliśmy swoje kroki na zielone znaki w prawą stronę, opuszczając asfalt, do którego mieliśmy wrócić dopiero po kilku godzinach. Teraz wędrowanie miało przebiegać tylko leśnymi ścieżkami.

DSC_1255_Easy-Resize.com

DSC_1256_Easy-Resize.com

DSC_1258_Easy-Resize.com

DSC_1259_Easy-Resize.com

DSC_1261_Easy-Resize.com

Do ściany lasu było niespełna 300 metrów, dlatego dotarliśmy tam dość szybko i o dziwo już na początku, pomimo dobrych oznaczeń na drzewach, weszliśmy nie w tą ścieżkę, co trzeba. Zamiast bardziej na lewo to poszliśmy w prawo i byliśmy przez pewien czas poza szlakiem. Jednakże szybka orientacja w terenie pozwoliła nam wrócić na właściwe tory i wędrować wzdłuż zielonych znaków. W tym momencie rozpoczęło się mozolne podchodzenie pod górę leśnymi drogami.

DSC_1262_Easy-Resize.com

DSC_1263_Easy-Resize.com

DSC_1265_Easy-Resize.com

DSC_1267_Easy-Resize.com

DSC_1268_Easy-Resize.com

W dalszej części trasy zielony szlak był bardzo dobrze oznaczony na drzewach, więc nie sposób było się zgubić. Po pewnym czasie przywitała nas tabliczka informująca, że właśnie wchodzimy do Gorczańskiego Parku Narodowego. Wędrowanie było dość urozmaicone i pozwalało zachować siły, ponieważ po odcinku prowadzącym pod górę często następował odcinek płaskiego terenu, gdzie nogi mogły trochę odpocząć.

DSC_1269_Easy-Resize.com

DSC_1270_Easy-Resize.com

DSC_1272_Easy-Resize.com

DSC_1273_Easy-Resize.com

DSC_1274_Easy-Resize.com

Innym elementem wyróżniającym ten szlak na Turbacz były liczne polany pojawiające się pomiędzy leśnymi terenami. Gdzie nie gdzie pojawiały się nawet drewniane stoliki, przy których można było odpocząć. Jednakże ze względu na ograniczony czas i długość trasy nie mogliśmy się zatrzymywać przy każdym z nich. Wędrowaliśmy do konkretnych celów wyznaczonych na ten dzień. Dzięki temu, że szlak był tak urozmaicony to droga pomimo swojej długości wcale nas nie nużyła, a wręcz zachwycała swoimi jesiennymi barwami.

DSC_1275_Easy-Resize.com

DSC_1279_Easy-Resize.com

DSC_1281_Easy-Resize.com

DSC_1282_Easy-Resize.com

Po 2 h wędrówki dotarliśmy do pierwszego celu dzisiejszej trasy, a mianowicie na Turbaczyk. Dokładnie zaś na Polanę Turbaczyk, skąd rozpościerały się niesamowite widoki na otaczające Beskidy. Tutaj zrobiliśmy pierwszy dłuższy odpoczynek, aby podziwiać górskie panoramy i posilić nasze ciała, co by miały więcej sił do dalszego wędrowania. Spędziliśmy tutaj około 15 minut.

DSC_1286_Easy-Resize.com

DSC_1287_Easy-Resize.com

DSC_1291_Easy-Resize.com

DSC_1292_Easy-Resize.com

DSC_1297_Easy-Resize.com

Przed wyruszeniem w dalszą trasę poprosiłem współtowarzyszy wędrówki jeszcze o pamiątkowe zdjęcie do dokumentacji zdobycia Korony Gorców. Niby aparat prosty w obsłudze, ale sprawił trochę problemów. Ostatecznie jednak wyszło bardzo dobre foto. Do tego miejsca nie spotkaliśmy innych turystów, ale kiedy skierowaliśmy naszej kroki w dół szlaku pojawili się inni wędrowcy, z którymi zamieniliśmy kilka słów i potem wszyscy poszliśmy w swoją stronę.

DSC_1298_Easy-Resize.com

DSC_1300_Easy-Resize.com

DSC_1302_Easy-Resize.com

My wciąż wędrowaliśmy za zielonymi znakami. Szlak był nadal urozmaicony. Najpierw szliśmy pod górę, potem trochę po płaskim terenie, następnie nieco w dół i znowu pod górę. I tak było przez dłuższy czas. Oczywiście na zmianę mijaliśmy las i polanę. Przewyższenia pomiędzy poszczególnymi odcinkami były teraz o wiele mniejsze niż wcześniej, dlatego nogi nie był aż tak zmęczone. Na szlaku minęliśmy Solnisko i Polanę Spalone, a także dwa kolejne szczyty, a mianowicie Wierch Spalone (1091 m n.p.m.) i Kopieniec (1080 m n.p.m.). Za tym ostatnim szlak opadał w dół. A później nastąpiło podejście wymagające nieco wysiłku. W międzyczasie pojawiła się tabliczka z informacją, że na Polanie Limierze wypalano węgiel drzewny. 

DSC_1304_Easy-Resize.com

DSC_1305_Easy-Resize.com

DSC_1306_Easy-Resize.com

Wędrówka była też ubarwiona bardzo ciekawymi osobliwości przyrody, które mogliśmy podziwiać co jakiś czas. Ostatnie podejście zakończyło się zdobyciem drugiego celu przewidzianego na ten dzień, a mianowicie Czoła Turbacza. Dotarliśmy do niego po 1,5 h wędrowania od Polany Turbaczyk. Przed samym szczytem do zielonych znaków dołączyły niebieskie. W tym miejscu nie zatrzymywaliśmy się dłużej, ponieważ do najważniejszego szczytu, a więc Turbacza było już całkiem niedaleko i nie było potrzeby, aby i tutaj robić większy odpoczynek. Zrobiliśmy tylko pamiątkowe zdjęcie i ruszyliśmy dalej.

DSC_1308_Easy-Resize.com

DSC_1309_Easy-Resize.com

DSC_1311_Easy-Resize.com

DSC_1313_Easy-Resize.com

DSC_1315_Easy-Resize.com

Kilkanaście metrów dalej za Czołem Turbacza minęliśmy Diabelski Kamień, z którego roztaczała się piękna panorama na całą Halę Turbacz i było już widać wieżę przekaźnikową przy schronisku PTTK im. Władysława Orkana na Turbaczu. Zeszliśmy w dół na halę, gdzie do wcześniejszych znaków dołączył się jeszcze żółty szlak. Teraz naszej wędrówce towarzyszyły aż 3 szlaki: zielony, niebieski i żółty. Do tego na trasie pojawiało się coraz więcej turystów. Idąc przez halę mogliśmy podziwiać roztaczające się wokół piękne panoramy. Na jej końcu zaś znajdował się tzw. ołtarz papieski, który minęliśmy z prawej strony i następnie skierowaliśmy naszej kroki w lewą stronę będąc już bardzo blisko najważniejszego celu dzisiejszej wyprawy.

DSC_1318_Easy-Resize.com

DSC_1321_Easy-Resize.com

DSC_1322_Easy-Resize.com

DSC_1325_Easy-Resize.com

DSC_1326_Easy-Resize.com

DSC_1328_Easy-Resize.com

Do schroniska doszliśmy w niespełna pół godziny. Jednakże wędrując na szczyt Turbacza nie zatrzymywaliśmy się w nim. Postanowiliśmy najpierw dotrzeć na wierzchołek, a dopiero w drodze powrotnej wejść do schroniska, aby tam odpocząć. Mijając legendarny budynek nie dało się nie zauważyć z lewej strony drogowskazu z licznymi szlakami, a tuż za nim pięknego widoku na Tatry. My swoje kroki skierowaliśmy na czerwony szlak bezpośrednio kierujący nas na najwyższy szczyt Gorców.

DSC_1330_Easy-Resize.com

DSC_1336_Easy-Resize.com

DSC_1334_Easy-Resize.com

To ostatnie podejście na najważniejszy cel dzisiejszej wędrówki zajęło nam zaledwie 10 minut. I tak po 4 h byliśmy na szczycie Turbacza. Oczywiście spotkaliśmy tam mnóstwo innych turystów, choć duża część z nich była już w schronisku. Na wierzchołku zrobiłem małą sesję zdjęciową otaczających panoram i krzyża z projektu Krzyż na górskim szlaku (do odznaki złotej z brylantem), a potem szybko wróciliśmy do schroniska, aby spożyć posiłek wzmacniający nasze siły na drogę powrotną.

kngs

DSC_1341_Easy-Resize.com

DSC_1346_Easy-Resize.com

DSC_1347_Easy-Resize.com

DSC_1349_Easy-Resize.com

Kiedy byliśmy już przy schronisku panorama Tatr jeszcze bardziej się uwydatniła, dlatego nie mogłem nie skorzystać z okazji i zanim poszedłem na posiłek poświęciłem kilkanaście minut na zrobienie zdjęć.

DSC_1354_Easy-Resize.com

DSC_1356_Easy-Resize.com

DSC_1359_Easy-Resize.com

DSC_1360_Easy-Resize.com

DSC_1361_Easy-Resize.com

DSC_1362_Easy-Resize.com

Odpoczynek połączony z posiłkiem zajął nam około 20 minut. Po nabraniu potrzebnych sił i podbiciu pieczątek w książeczkach GOT i KZKG RP wyruszyliśmy w drogę powrotną. Początkowo szliśmy tym samym potrójnym szlakiem, który towarzyszył nam od Hali Turbacz. Kiedy doszliśmy do skrzyżowania pod Czołem Turbacza skierowaliśmy nasze kroki na niebieski szlak, który miał nas doprowadzić do miejsca skąd ruszyliśmy na dzisiejszą trasę. Do zdobycia pozostał nam jeszcze jeden szczyt, a mianowicie Suchy Groń.

DSC_1363_Easy-Resize.com

Znajdował się on na trasie powrotnej, ale niestety nie był on oznaczony żadną tabliczką, dlatego nie mam stamtąd pamiątkowego zdjęcia. Zgodnie jednak z tym, co jest oznaczone na mapach tuż za Polaną Średnie zdobyliśmy ten wierzchołek, docierając do niego w niespełna 1 h. Zejście tym szlakiem początkowo było dość łagodne, ale za Suchym Groniem, kiedy weszliśmy w las stało się nieco strome i trzeba było iść ostrożnie, aby nie skręcić kostki lub nabawić się jeszcze jakiejś gorszej kontuzji.

DSC_1366_Easy-Resize.com

Ta droga powrotna do bezpiecznej płaskiej powierzchni zajęła nam około 1,5 h. Kolejne 500 metrów trasy to bardzo spokojna wędrówka w kierunku Koninek leśną drogą przez Polanę Oberówka do Huciska, gdzie powrócił ulubiony asfalt. Zajęło nam to zaledwie 10 minut. Cały czas podążaliśmy za niebieskim znakami.

DSC_1369_Easy-Resize.com

DSC_1370_Easy-Resize.com

W Hucisku po kilku godzinach wędrówki weszliśmy z powrotem na asfalt. Niestety ostatnie 30 minut po takiej nawierzchni nie należało do najłatwiejszych, choć był to całkiem płaski teren. Do samochodu dotarliśmy w momencie, kiedy zapadał już zmrok. Byliśmy dość zmęczeni, ale też i zadowoleni, ponieważ cele wyznaczone na ten dzień udało się osiągnąć, a do tego pogoda nam sprzyjała i pozwalała podziwiać góry jesienną porą. Cała wyprawa, z wszelkimi odpoczynkami i ograniczeniami fizycznymi, zajęła nam około 7 h. To był bardzo udany czas i mam nadzieję, że wszystkim sprawił wiele radości i satysfakcji. Dla mnie osobiście Turbacz to szczyt, na którym byłem po raz kolejny w swoim życiu i odnoszę wrażenie, że nie ostatni. Szczególnie, że wiele innych wierzchołków w Koronie Gorców znajduje się na szlakach prowadzących na Turbacz. Tak więc do zobaczenia jeszcze nie jeden raz na królu Gorców.

Z górskimi pozdrowieniami Moje góry łaskawe!

Czas przejścia trasy: 6 h 20 min.

Punktacja do książeczki GOT:
Koninki − Polana Turbaczyk (4,4 km; 498 m); BZ.05; 9 pkt
Polana Turbaczyk − Czoło Turbacza (3,6 km; 335 m); BZ.05; 7 pkt
Czoło Turbacza − Schronisko PTTK na Turbaczu (1,5 km; 63 m); BZ.05; 2 pkt
Schronisko PTTK na Turbaczu − Turbacz (0,5 km; 27 m); BZ.05; 1 pkt
Turbacz − Czoło Turbacza (2 km; 30 m); BZ.05; 2 pkt
Czoło Turbacza − Suchy Groń (2 km; 11 m); BZ.05; 2 pkt
Suchy Groń − Koninki (4,1 km; 14 m); BZ.04; 4 pkt

Razem: 27 pkt

Zdobywasz wszystkie szczyty, które należą do Korony Gorców? Jeśli tak – masz możliwość uzyskania odznak:

KGpop_Easy-Resize.com
Popularna KG po zdobyciu 1 szczytu z listy
KGbraz_Easy-Resize.com

 

Brązowa KG po zdobyciu 5 szczytów z listy
KGsrebna_Easy-Resize.com

 

Srebrna KG po zdobyciu 10 szczytów z listy
KGzlota_Easy-Resize.com

 

Złota KG po zdobyciu 15 szczytów z listy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s