Przełęcz Glinne → Las Suchowarski → Góra Pięciu Kopców → Pilsko → Góra Pięciu Kopców → Hala Słowikowa → Schronisko PTTK Na Hali Miziowej → Las Suchowarski → Przełęcz Glinne − 28 sierpnia 2019.
Pilsko to szczyt wchodzący w skład: Korony Najwybitniejszych Szczytów Gór Polskich (KNSGP), Korony Najwybitniejszych Szczytów Karpat Polskich (KNSKP) i Korony Beskidu Żywieckiego (KBŻ) Klubu Zdobywców Koron Górskich RP.
Na tym szczycie znajdują się również 2 krzyże (drewniany i metalowy) projektu Krzyż na górskim szlaku.
Góra Pięciu Kopców to szczyt wchodzący w skład Diademu Polskich Gór.
Pilsko to szczyt w Beskidzie Żywieckim. Znajduje się on w Grupie Pilska. Często nazwą Pilsko obejmuje się nie tylko jego główną kulminację (1557 m n.p.m.), w całości leżącą po stronie słowackiej, ale również cały masyw. Jest drugim po Babiej Górze co do wysokości szczytem w Beskidzie Żywieckim. Przez jego grzbiet przebiega granica polsko-słowacka. Kopuła szczytowa jest płaska i rozległa. W górnych partiach występuje naturalnego pochodzenia kosodrzewina, stanowiąca w tym masywie najwyższe piętro roślinności. Szczyt porośnięty jest kępami kosodrzewiny i trawą, oraz pokryty rumoszem skalnym. Na najwyższej kulminacji, po stronie słowackiej, znajduje się ołtarz polowy i krzyż ustawione przez mieszkańców orawskiej wsi Mutne (Słowacja). Corocznie w lipcu proboszcz z Mutnego odprawia tam mszę świętą. Szczyt jest popularnym miejscem widokowym, z szeroką panoramą na Beskidy Zachodnie, Tatry, góry Słowacji, a przy doskonałej widoczności także na wschodnie szczyty Sudetów. Zapraszam do wspólnej wędrówki.
Przebieg całej trasy:
Przełęcz Glinne → Las Suchoworski (1 h)
Las Suchoworski → Góra Pięciu Kopców (1 h 45 min.)
Góra Pięciu Kopców → Pilsko (15 min.)
Pilsko → Góra Pięciu Kopców → Hala Słowikowa (20 min.)
Hala Słowikowa → Schronisko PTTK na Hali Miziowej (25 min.)
Schronisko PTTK na Hali Miziowej → Przełęcz Glinne (1 h 30 min.)
Przebieg trasy na mapie: MAPA TURYSTYCZNA
29 czerwca 2016 roku to oficjalna data mojego przystąpienia do Klubu Zdobywców Koron Górskich Rzeczypospolitej Polskiej (KZKG RP). Otrzymałem wówczas numer 356. Spoglądając na wszystkie programy koron za punkt honoru postawiłem sobie zdobycie Korony Najwybitniejszych Szczytów Gór Polskich (KNSGP). 50 szczytów w prawie wszystkich pasmach górskich w Polsce. To sporo, tym bardziej, że w momencie zapisywania się do Klubu miałem ich zaledwie 23. I stopniowo zacząłem realizować swój projekt. Wiedziałem, że będę potrzebował na to nieco więcej czasu, ale wykorzystywałem każdą możliwość na zdobycie kolejnego szczytu. Na początku 2019 roku podjąłem decyzję, że chcę w tym roku ukończyć ten program i konsekwentnie dążyłem do celu. Ogólnie na 2019 rok miałem zaplanowane do realizacji 3 projekty:
– ZKBN (zakończony w marcu 2019 roku),
– KK (zakończony w sierpniu 2019 roku),
– KNSGP.
Kiedy coś postanawiam to łatwo nie odpuszczam i tak powoli doszedłem do 49 szczytów. Pozostał ostatni wierzchołek, a mianowicie Pilsko w Beskidzie Żywieckim. Końcem sierpnia, kilka dni po moich 39 urodzinach, pojawiła się idealna okazja, aby dokończyć dzieła. I tak dokładnie, 28 sierpnia 2019 roku, wyruszyłem po raz kolejny w góry. Zanim jednak wyszedłem na szlak w kierunku Pilska, zdobyłem Lasek, o czym była mowa w poprzednim poście. Pilsko to szczyt znajdujący się w 3 programach, które powoli realizuje, a mianowicie:
– Klub Zdobywców Koron Górskich RP,
– Krzyż na górskim szlaku,
– Diadem Polskich Gór.
Jak to mawiają kilka pieczeni na jednym ogniu. Było o co walczyć i zapowiadała się niezwykła przygoda w samotnym zdobywaniu ostatniego szczytu do KNSGP.
Z Laska zszedłem do samochodu około godziny 11:30. Szybko zapakowałem sprzęt i co prędzej wyruszyłem w kierunku Przełęczy Glinne na granicy polsko-słowackiej. Podróż trwała niecałe pół godziny. Auto ustawiłem na parkingu przy starej strażnicy granicznej. Ponownie zaopatrzyłem się w niezbędny ekwipunek, podbiłem książeczki w sklepiku z serami, gdzie spotkałem bardzo miłą panią ekspedientkę i wyruszyłem na niebiesko-czerwony szlak w kierunku Pilska. Na parkingu stało kilka samochodów, ale jak się później okazało na trasie nikogo nie spotkałem. Prawdopodobnie inni zdobywcy wybrali inny wariant wędrowania.


Pierwsze 100 metrów drogi prowadziło mnie asfaltem do starego przejścia granicznego, które znajdowało się po mojej lewej stronie. Przechodząc główną drogę dotarłem do drogowskazu, który wprowadził moje kroki od razu w las. I dobrze, że pojawiły się drzewa, bo słońce tego dnia dość mocno świeciło. Niestety ścieżka, którą wędrowałem była podmokła i trzeba było się trochę nagimnastykować, aby omijać kałuże i błoto. Co ciekawe przez dłuższy odcinek nigdzie na drzewach lub kamieniach nie było oznaczenia szlaku. I kiedy w końcu udało mi się odnaleźć jakiś znak ucieszyłem się niezmiernie wiedząc, że idę w dobrym kierunku.



Trasa początkowo przebiegała dosyć łagodnie wzdłuż granicy polsko-słowackiej. Gdy brakowało znaków na drzewach w terenie pozwalały mi się odnaleźć słupki graniczne. Po pewnym czasie droga zaczęła iść pod górę. Niekiedy było stromiej, ale nie wymagało to wielkiego wysiłku, ponieważ były to krótkie odcinki. Można powiedzieć, że była to taka ścieżka typu kawałek mocno w górę, a następnie łagodnie i tak na zmianę. Podłoże też było zmienne, bo na płaskim było ziemiste, a pod górę skaliste. Oczywiście wszystko było osłonięte drzewami przed słońcem, co ułatwiało mi zdecydowanie wędrówkę.



Pierwszy odcinek wyprawy do tzw. Lasu Suchowarskiego był dość delikatny i jego przejście zajęło mi zaledwie jedną godzinę. W tym miejscu następowało rozwidlenie szlaków. Czerwony prowadził w prawą stronę w kierunku schroniska PTTK na Hali Miziowej, a niebieski w lewą stronę w kierunku Pilska (Góry Pięciu Kopców). Ja wyruszyłem za niebieskim znakami pod górę. Początkowo trasa prowadziła leśnym traktem, a z czasem pojawiło się skaliste podłoże. Według drogowskazów szlakiem na szczyt powinienem iść zaledwie przez godzinę. Niestety nie wiem co się stało, ale jakby mi odcięło prąd i bardzo męczyłem się na tej części wędrówki.


Mozolnie krok za krokiem szedłem w górę, ale szło mi to bardzo opornie. Oczywiście byłem coraz wyżej i to jakoś mnie mobilizowało, ale czułem zmęczenie i niestety czasem marudziłem. Dobrze, że szedłem sam i nikt nie musiał tego wysłuchiwać. Może to wydawać się dziwne, ale rzeczywiście tego dnia ten wariant trasy pod górę był pusty. Praktycznie na wierzchołek wchodziłem sam. Kiedy odczuwałem, że trzeba się na chwilę zatrzymać odwracałem głowę i podziwiałem wyłaniającą się panoramę Babiej Góry. Wędrowałem sobie i z każdym krokiem moja radość wzrastała, bo wiedziałem, że jeszcze kilkadziesiąt czy kilkanaście metrów i 50 szczyt do KNSGP zostanie zdobyty.



Kiedy pojawiło się piętro kosodrzewiny miałem świadomość, że jestem już blisko szczytu. Niestety ta część zajęła mi aż 1 h i 45 min. Całą trasę przeszedłem samotnie i po prawie 3 h zdobyłem Pilsko (Górę Pięciu Kopców) przy granicy polsko-słowackiej. W tym miejscu dopiero spotkałem innych zdobywców górskich szczytów i to zarówno Polaków, jak i Słowaków. Do właściwego szczytu po słowackiej stronie pozostało jeszcze 400 metrów po dość płaskim terenie. Dlatego tu szybkie pamiątkowe zdjęcie i w drogę do ostatecznego celu.


Wyruszyłem za zielonymi znakami, nie spiesząc się zbytnio, bo wiedziałem, że teraz już nie muszę. To był przyjemny spacer między krzewami kosodrzewiny. Idąc swoim tempem po 15 minutach dotarłem do celu, do 50 szczytu w mojej Koronie Najwybitniejszych Szczytów Gór Polskich, do szczytu z Diademu Polskich Gór, do 2 krzyży z projektu Krzyż na górskim szlaku, po prostu po raz pierwszy w swoim życiu zdobyłem osławione Pilsko. I w tym miejscu cisza, której doświadczałem podczas dzisiejszego wędrowania, została niestety zachwiana, ponieważ na szczycie spotkałem kolonijną grupę młodzieży ze Słowacji.






Na szczycie chwilę odpocząłem. Byłem już bardzo zmęczony, ale jednocześnie usatysfakcjonowany, bowiem jeden z ważniejszych celów ostatnich lat moich górskich wędrówek został osiągnięty. Szkoda, że tym razem nie było ze mną taty. W ostatnim czasie ważne dla mnie szczyty zdobywaliśmy wspólnie. Jednak nie zawsze może być tak, jak byśmy chcieli. Spożyłem tam lekki posiłek, zrobiłem pamiątkowe zdjęcie i ruszyłem w drogę powrotną, na której spotykałem coraz więcej turystów.

Najpierw prowadził mnie krótki zielony szlak po płaskim terenie. Następnie ruszyłem za czarnymi znakami w dół po skalistym zboczu między kosodrzewiną w kierunku schroniska PTTK na Hali Miziowej, które było już widoczne z wyższych partii szlaku. Szedłem bardzo ostrożnie, dbając o moje poskręcane stawy skokowe. Niestety trasa nawet w suchych warunkach wydawała się troszkę niebezpieczna. Wędrując w dół napotkałem górną stację wyciągu narciarskiego, przy której znajdowało się rozwidlenie szlaków. Ja skręciłem w prawo, idąc wzdłuż czarnych znaków. Tuż przede mną szło trzech Słowaków, którzy bardzo głośno rozmawiali burząc ciszę i spokój górskiej wędrówki. Jak się później okazało wędrowali w tym samym kierunku i tą samą trasą co ja i było to bardzo trudne doświadczenie, ale czasem i tak bywa w górach.




Do schroniska dotarłem po zaledwie 45 minutach. I tu postanowiłem dłużej odpocząć. Zamówiłem sobie pierogi z jagodami, które okazały się bardzo dobre. Nie ukrywam, że bardzo lubię pierogi i to z różnymi nadzieniem, ale na te ze świeżymi jagodami czeka się cały rok. W oczekiwaniu na nie cieszyłem się i radowałem z mojego kolejnego górskiego sukcesu. W tym też miejscu spotkałem tzw. pokemony KZKG RP.



Odpocząłem i posiliłem się, co zajęło mi około 45 minut i ruszyłem w ostatni etap dzisiejszej wędrówki za czerwonymi znakami. Niespełna 300 metrów wolnej przestrzeni, a następnie droga w dół przez las do Przełęczy Glinne. Na trasie spotkałem wspomnianych wyżej Słowaków, ale ich wyminąłem i ruszyłem czym prędzej, aby ich nie słuchać i zdążyć do samochodu przed zapadnięciem zmroku. Udało się. Po 6 h i 10 minutach wędrowania, odpoczywania i cieszenia się z osiągniętego celu wróciłem na miejsce, z którego wyruszałem.


Kolejny udany i łaskawy dzień w górach. Cieszę się, że zakończyłem pewien etap w górskim wędrowaniu. Można byłoby zaśpiewać za Elektrycznymi Gitarami: To już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść … Dla mnie jednak zdobycie KNSGP jest raczej początkiem i wstępem do dalszego pokonywania swoich ograniczeń i osiągania wyznaczonych celów. Podczas tej wyprawy doświadczyłem osobistego kryzysu fizycznego. Być może był on spowodowany krótkim snem w nocy, ale pokonanie go pokazało mi, że kiedy bardzo chcesz to wiele możesz. Mam nadzieję, że jeszcze nie jeden raz będę cieszył się ze zdobycia górskich szczytów.
Z górskimi pozdrowieniami Moje góry łaskawe!
Czas przejścia trasy: 6 h 10 min.
Punktacja do książeczki GOT:
Przełęcz Glinne − Góra Pięciu Kopców − Pilsko (4,9 km; 749 m); BZ.02; 12 pkt
Pilsko − Schronisko PTTK na Hali Miziowej (1,7 km; 1 m); BZ.02; 2 pkt
Schronisko PTTK na Hali Miziowej − Przełęcz Glinne (4,8 km; 40 m); BZ.02; 6 pkt
Razem: 20 pkt
Zdobywasz wszystkie szczyty, które należą do Korony Beskidu Żywieckiego? Jeśli tak – masz możliwość uzyskania odznak:






