Tymbark, skrzyżowanie → Paproć (Rysia Góra) → Tymbark, skrzyżowanie – 15 listopada 2019.
Paproć (Rysia Góra) to szczyt wchodzący w skład odznaki Korona Beskidu Wyspowego (KBW) w Klubie Zdobywców Koron Górskich RP. Znajduje się na nim również metalowy krzyż wpisany do projektu Krzyż na górskim szlaku.
Paproć (643 m n.p.m.) to szczyt w centralnej części Beskidu Wyspowego, określany w nazewnictwie lokalnym również jako Koszarska Góra lub Rysia Góra. Jest to wzniesienie z wyrównanym szczytem w formie obszernego płaskowyżu, położone między doliną rzeki Łososina od północy a drogą nr 28 z Mszany Dolnej do Limanowej od południa. Wznosi się nad miejscowościami: Tymbark, Piekiełko, Łososina Górna, Koszary, Limanowa i Zamieście. Mimo niedużej wysokości, z otwartych polan na szczycie Paproci można podziwiać oryginalne i rozległe panoramy na Beskid Wyspowy. Na szczycie wznosi się stalowy krzyż i kaplica p.w. Matki Boskiej Królowej Beskidów, wybudowana przez wiernych z okolicy, jako wotum na przełom tysiącleci. Jest tam również tablica informacyjna dla turystów i ławki. Przez widokowy grzbiet wiedzie zielony szlak z Limanowej do Szczyrzyca oraz niebieski szlak krzyży z Przylasek na Bałażówkę. Tak naprawdę na to wzniesienie można bardzo łatwo wjechać samochodem, ale ja zdecydowałem się na wędrówkę z Tymbarka, na którą bardzo serdecznie zapraszam.
Przebieg całej trasy:
Tymbark, skrzyżowanie → Paproć-Rysia Góra (1 h 15 min.)
Paproć-Rysia Góra → Tymbark, skrzyżowanie (45 min.)
Przebieg trasy na mapie: MAPA TURYSTYCZNA
Kiedy mam okazję wyjechać w góry i trochę po nich powędrować to zawsze staram się wykorzystać ten czas maksymalnie. I tak też było 15 listopada 2019 roku. Zdobywszy zaplanowane wcześniej Lubomir i Łysinę szlakami nad Porębą miałem zamiar jeszcze wejść na jakiś szczyt. Do zmierzchu pozostało mi już niewiele czasu, ale na tyle dużo, że jakiś niższy wierzchołek był w zasięgu moich sił fizycznych. Miałem kilka możliwości, ale ostatecznie zdecydowałem się na kolejny szczyt z Korony Beskidu Wyspowego w Klubie Zdobywców Koron Górskich RP, a mianowicie Paproć. Był to już 18 z 20 wierzchołków do złotej odznaki.

Mogłem na niego wjechać samochodem, ale wolałem się jeszcze tego dnia przejść, dlatego postanowiłem podjechać do Tymbarku i stamtąd wyruszyć na szlak. Podróż nie trwała jakoś długo, ale na miejscu byłem kilka minut po godzinie 14:00, kiedy słońce jeszcze świeciło na niebie. Jednak do jego zachodu było coraz bliżej, dlatego musiałem się pospieszyć, aby wejść i zejść przed zapadnięciem zmroku, ponieważ tym razem zapomniałem czołówki, a bateria w telefonie była już trochę wyczerpana. Samochód pozostawiłem na parkingu przy Delikatesach Centrum, naprzeciwko Zajazdu pod Jodłową Górą.


Pod dotarciu na miejsce szybko zabrałem plecak, znalazłem drogowskaz, uważnie spojrzałem na niego i zgodnie ze wskazówką ruszyłem zielonym szlakiem w kierunku Paproci. Na jej wierzchołek miałem dojść w godzinę. To napawało mnie optymizmem i nadzieją, że uda się obrócić w obie strony zanim zapadną egipskie ciemności.

Pierwszy etap mojej wędrówki przebiegał asfaltem przez ulice Tymbarku. Musiałem uzbroić się w cierpliwość, ponieważ przede mną było około 20 minut takiej drogi. Dla mnie osobiście są to zawsze najtrudniejsze odcinki, choć często przebiegają po płaskim terenie. I tak też było i tym razem. Niedaleko od miejsca wyruszenia po prawej swojej stronie minąłem Biedronkę a kilkadziesiąt metrów dalej po swojej lewej miałem zakład produkcyjny słynnych napojów Tymbark.


Starałem się jak najszybciej przejść ten odcinek trasy. Po około 500 m zielone znaki nakazywały mi skręcić w prawo. Znak znajdował się na słupie elektrycznym. W tym miejscu pojawił się pierwszy most, wznoszący się nad Łososiną. Kolejne 200 m doprowadziło mnie do kolejnego mostu, który tym razem był ustawiony nad Słopniczanką.




Niedaleko za tym mostem pojawił się duży drogowskaz, kierujący moje kroki w lewą stronę. Oto znalazłem się na Zaolziu. Do tej pory szlak przebiegał po bardzo płaskim terenie, a ja wędrowałem samotnie. Dopiero tutaj spotkałem dzieci wracające ze szkoły, a droga asfaltowa zaczęła mnie prowadzić nieco pod górę. Nie trwało to za długo, bo po 500 m wędrówki zielony szlak przy drewnianym krzyżu skręcał ostro w prawo i wprowadzał na leśną ścieżkę.



Pomimo zmęczenia szło mi się całkiem sprawnie. I w końcu to miękkie, leśne podłoże dodało mi chęci do dalszego wędrowania. Powoli rozpoczęło się wchodzenie na szczyt. Okazało się, że na szlaku znajdują się stacje drogi krzyżowej. Mijałem je co jakiś czas po swojej lewej stronie, natomiast z drugiej strony po pewnym czasie zaczęły się ukazywać piękne górskie krajobrazy.



Droga przez las była pełna jesiennych liści, ale dzięki temu wędrówka przebiegała dość łagodnie. Po niespełna 20 minutach od wejścia na leśną ścieżkę dotarłem do metalowego krzyża. Stanąłem przy nim na chwilę, aby odpocząć, a potem ruszyłem dalej pod górę. Wejście nie trwało długo. Dalsza część trasy prowadziła przez las, a co jakiś czas po mojej prawej stronie mogłem podziwiać kolejne panoramy.


Zgodnie z mapą i wskazówkami na szczycie powinienem być za jakieś niespełna pół godziny. Kiedy szedłem za zielonym znakami szukałem tabliczki z jego nazwą, ale nigdzie jej nie było, chociaż według wszelkich danych wierzchołek Paproci już minąłem. Trochę mnie to zastanawiało, ponieważ wędrując w ostatnich latach po Beskidzie Wyspowym widziałem, że każdy szczyt jest dobrze oznaczony. Szedłem jednak dalej, gdyż oprócz zdobycia samego wzniesienia celem był jeszcze znajdujący się na nim krzyż. Kolejny na całym szlaku. Wyszedłszy z lasu znowu trafiłem na asfalt, gdzie w pewnym momencie zielony szlak połączył się z niebieskim i kilkadziesiąt metrów dalej moim oczom ukazał się duży metalowy krzyż, wpisany do projektu Krzyż na górskim szlaku.


Oczywiście podszedłem do niego, jak najbliżej i okazało się, że tu za nim i za kaplicą znajduje się spory parking, przy którym są umieszczone: tabliczka z nazwą szczytu, mapa Beskidu Wyspowego i wiata. Przy tej ostatniej można odpocząć, z czego skorzystałem. Jednak nie był to długi odpoczynek, ponieważ robiło się coraz ciemniej i obawiałem się, że przejście przez las może być dość trudne w takich warunkach. Wypiłem na szczycie pozostałą jeszcze herbatę, popodziwiałem górskie panoramy, zrobiłem pamiątkowe zdjęcie i ruszyłem w drogę powrotną.




Jak widać na ostatnim zdjęciu słońce było coraz niżej, więc musiałem się spieszyć. I moje kroki w tym momencie stały się o wiele szybsze, ale schodząc nie mogłem się powstrzymać, aby jeszcze zatrzymać się w celu podziwiania kolejnych krajobrazów.


Niestety nie zdążyłem przed całkowitym zachodem słońca i ostatnie kilkaset metrów pokonywałem w ciemności oświecając sobie leśną ścieżkę ledwo działającym telefonem. Wystarczyło to jednak aby dojść do asfaltu w Tymbarku. Tam zaś ulice były już co nieco oświetlone, więc szedłem wolniej i spokojniej. Do samochodu dotarłem kilkanaście minut po 16:00. Cała wyprawa zajęła mi około 2 h. To był bardzo piękny i udany dzień, choć moje ciało odczuło trudny wędrowania, szczególnie tego szybkiego wejścia na Paproć, a potem powrotu z niej. Jednak byłem zadowolony, bo pogoda mi była łaskawa od początku do końca i udało się zrealizować zamierzone cele. I myślałem, że to koniec wędrowania po górach w 2019 roku, ale 2 dni później znowu wyruszyłem na szlak, ale o tym będzie innym razem.
Z górskimi pozdrowieniami Moje góry łaskawe!
Czas przejścia trasy: 2 h
Punktacja do książeczki GOT:
Tymbark, skrzyżowanie − Paproć-Rysia Góra (3,1 km; 243 m); BZ.06; 5 pkt
Paproć-Rysia Góra − Tymbark, skrzyżowanie (3,1 km; 23 m); BZ.06; 3 pkt
Razem: 8 pkt
Zdobywasz wszystkie szczyty, które należą do Korony Beskidu Wyspowego? Jeśli tak – masz możliwość uzyskania odznak:




Poszerzam zasięg zgodnie z prośbą na fb:) Powodzenia na szlaku i przy okazji zapraszam do siebie:
http://www.summitate.wordpress.com
PolubieniePolubienie
Dziękuję bardzo 🙂 Powodzenia również życzę i dziękuję za zaproszenie. Miło będzie zajrzeć.
PolubieniePolubienie